Eter tężeje tuszeniem.
Wiem,
że w końcu będziesz.
Nie umiem scentralizować myśli na niczym innym niż to,
że w końcu będę mógł Cię musnąć,
że utulę.
Że wzionę w siebie Twój zapach i będzie mnie unosił przy życiu
przez kolejne doby,
kiedy będziesz przepychał Bardzo Ważne Sprawy.
Że będę mógł swawolić Twoimi włosami,
dłońmi,
zatopić się oczami w uśmiech,
smakować barwy głosu,
główkować,
chłeptać zimne wino na stromym morskim klifie ,
i po prostu się radować.
A ty wcale nie będziesz pojmował,
że oznaczasz dla mnie tak cholernie
wiele,
że wiem,
gdybyś nie istniał świat przedzierzgnąłby się w pył,
i poległ dokumentnie.
I pojmuję takoż,
że nie ujmiesz się do mej impulsywnej "miłości",
bo jesteś kimś z krztynę dalej niż ja.
I pstro,
ale to pstro,
na to nie zdołam.
Mogę tylko wypatrywać.
Aż będziesz tu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz