poniedziałek, 16 czerwca 2014

June night

Darło...
Całe jestestwo z serca krwawego złożone...

Skroń ze zgasłych idei poskładana...
Nogi z kolektywnych mil wzniesione...
Ręce i szpony z Twego dotyku stworzone...

Jednakże wysoce bolały wargi,
niesyte utęsknione zadurzone...
Gdzie Twe wyrazy?
Tuszą balsamu,
zawoalowanego w osi Twego psyche...
Rwie mnie szyja i kark,
tęsknią za Tobą...
Za goryczą wyczuwalną na czubku języka,
który zranił słowami... 

Łaknąłem ograbić Cię z miłości...
Wykrzesać afekt który wyczarowaliśmy...
Ten jakiś raz... 

Jestem skrzydlakiem, 
złapanym na parzącym uczynku....
Dzień dobry jak się masz...
Ja oracją wzniecam Cię...
Spraw Panie byśmy wykryli...

OWĄ eudajmonie...
Zatraconą pamiętnej nocy czerwcowej...