Ludzie tworzą sobie wiele definicji, zagłębiając się w nie i chcąc dokładnie dowiedzieć się, czym tak naprawdę jest to niezwykłe uczucie. Zazwyczaj tak jest, że odpowiedzi na dręczące nas pytania poszukujemy gdzieś daleko we Wszechświecie, a nie przyjdzie nam nigdy do głowy, że czasem należy ich szukać tuż obok. Podobnie jest z naszym topikiem. Cały sekret polega na tym, że miłość wcale nie jest uczuciem.
Spytasz: jak to miłość nie jest uczuciem, przecież właśnie czuję gdzieś tam w sercu to, że ją/jego kocham. A owszem. Czujesz. I na tym polega Twój błąd. Jako ludzie mamy prawo być zaszczyceni posiadaniem pewnej piramidy. Gdyby ją zobrazować, na jej dole stałoby ciało, czyli odczucia fizyczne, na stopniu drugim - uczucia, czyli to, co rodzi się w naszej psychice w danej chwili, a na samym szczycie - dusza, czyli stan wieczny.
Ciało potrzebne nam jest do tego, by poprzez czułe gesty pokazywać ukochanej osobie, ile dla nas znaczy. Uczucia potrzebne są nam do tego, by czuć pewną wewnętrzną fascynację połączoną z głęboką sympatią. Dusza, by móc porozumiewać się z wszechwiedzącym światem i zyskać siłę kochania. Umiejętność wykorzystywania tych trzech czynników, każdego z osobna, nie sprawi, że poznamy prawdziwą miłość. Da nam to jedynie jej imitację. Ale wykorzystywanie wszystkich trzech razem pomoże nam dostrzec oblicze tej niezwyciężonej mocy i trwać w niej po wsze czasy.
Teraz, gdy już znamy definicję miłości, możemy przejść do następnej kwestii, czyli odpowiedzi na pytanie: "jak to wygląda w praktyce". Zaręczam, że kochanie jest najtrudniejszą życiową sztuką...
Zakochać się... To nic innego jak darzyć wybraną osobę szczególną sympatią. Jest czymś naturalnym, niewymagającym wielkich poświęceń. Można by stwierdzić, że zakochanie jest właśnie tym uczuciem w naszej piramidzie człowieczeństwa. Tak więc wiemy, że zakochanie nie wystarczy, by można było stwierdzić zgodnie z prawdą i w pełni świadomie, że się kogoś kocha. Dlatego też przy okazji apeluję do wszystkich zakochanych, by nie mylili tego uczucia z prawdziwą miłością, bo jest ono jedynie jej czynnikiem.
A prawdziwa miłość? To nic innego jak życie. Nie wegetacja tylko dla własnego ja, ale żywe życie dla drugiego człowieka. Jeśli oddasz się całym sobą ukochanej osobie, jeżeli stwierdzisz, że nie możesz bez niej normalnie funkcjonować, że jest Twoim osobistym powietrzem, że byłbyś w stanie dla niej umrzeć, że potrafiłbyś zrezygnować z własnych przyjemności dla jej dobra, że byłaby ona dla Ciebie najważniejszą osobą, tematem, snem, marzeniem, wtedy możesz mówić, że kochasz. Miłość bowiem nie jest niczym innym jak tylko oddaniem się drugiej osobie. Dlatego niejednokrotnie słyszymy, że miłość jest szalona. Potrzeba ogromnej odwagi, wytrwałości, cierpliwości i wewnętrznej siły, by posiąść umiejętność wyrzeknięcia się samego siebie i życia dla tej jedynej wyjątkowej bratniej duszy.
Na zakończenie, z okazji zbliżającego się wielkimi krokami święta zakochanych, życzę Ci, drogi Czytelniku, byś otworzył szeroko oczy i nadstawił uszy, by móc zrozumieć miłość, kochać, być kochanym i zyskać prawdziwe szczęście.
