poniedziałek, 30 czerwca 2014
Remember
nie przychodź, gdy jest eter wokół,
i istnieje infiltrując,
i nieloty niosą śmigłe ciała w górę.
nie przychodź,
bo pszczoły skuły się lodem na sztucznych chryzantemach cmentarnych,
bo pąsowe lice dziewczyn zawsze za szybą
zdarzeń, i welur,
jedyny jak szpon pielęgniarki na policzku
pijaka w zimnej izbie wytrzeźwień.
nie przychodź, bo swe
zegarki, agendy,
zasuszone listki,
pamiętniki, spaliłem w płomieniu lat.
zatruty luft wyziera zza każdego rogu porannego miasta,
gdy mgła jest nazbyt oczywista,
i zmrużone oczy aut pikują me ciało,
wpadają do uśpionych parków na zakrętach - jedyny
moment, gdy światło nie idzie po asfalcie.
kocham twoje nie - przyjście,
twoje zwlekanie,
aż będzie za późno, i tylko garstka piasku i róża w dół:
scenariusze do kupienia na wyprzedaży,
stosy nadgniłych książek w kontenerze.
przyjdź, jak pocztylion,
który pamięta o każdym hożym geście, jak sójka,
wracająca na parapet, z głodu, nigdy z przyjaźni.
przyjdź, przyprowadź się,
dłonie, uda, język,
w którym lula ciepła poezja szczęścia,
niech się rozwidla
jak u kobry, cudny jak flaga,
jak bandera rozdarta przez wiatr miłości,
bądź wężem i nie zdradź,
albo zdradź, multum razy, a potem przyjdź jak
przychodzą bachory do pierwszej spowiedzi,
i skrzypi pod kolanami szczapa,
jestem i zapominam w imieniu tego, co może wybaczyć,
reszta jest niepojęta,
palec boski, który tuż za ciężkimi wrotami maluje na niebie błyskawice.
przyjdź w letnią burzę,
z przyspieszonym rytmem, policzkami nabrzmiałymi lękiem,
zdobądź to meritum, które kołyszę się we mnie,
postaw na jedną kartę - życie, młodociane serce,
kilka drobnych monet, zyskaj jakość.
przejdź przeze mnie, pozostaw utopię, że było
bajkowo, a potem wyjdź,
by tęsknota zdobyła swój pierwszy punkt, i nikt
nie spisze tego, co może być kiedyś,
wszystko jest tu i teraz, pamiętaj, przyjdź.
Subskrybuj:
Posty (Atom)