Zaspanym wzrokiem odebrałem telefon od numeru nieznanego .
Tak całkowicie nieznanego , bo przecież był zastrzeżony .
Słysząc w słuchawce dyszenie natychmiastowo nacisnąłem czerwona słuchawkę .
Nagle w moim umyśle zaczęły rodzić się lęki i fobie .
Nie panując nad swym zachowaniem , zacząłem rozglądać się przerażony .
-Zapal te lampki!!!- powiedziałem podniesionym tonem do Patryka .
Jego odpowiedź brzmiała w stylu 'Spieprzaj , nie chce mi się.'
-Zapal te pierdolone lampki!!!- krzyknąłem do niego powielając mą prośbę .
Patryk z ogromnym zdziwieniem wstał z łóżka , zapalił lampki i spojrzał na mnie , tym swoim niedorzecznie dziwnym spojrzeniem .
Zapytał po chwili -Sylw , co jest?
Siedząc zwinięty w kłębek , okryty kołdrą , powiedziałem , że się boję , że coś tu jest nie tak .
Rozpocząłem mówienie bredni .
Jedną z nich było to , ze jakiś facet stał na rusztowaniu za oknem .
Co za nierealność .
Z krzykiem wybiegłem z pokoju .
Ubrany w piżamę , zbiegłem po schodach i z impetem wkroczyłem do pokoju , w którym stacjonowała pani Iwonka , która pełniła funkcję stróża nocnego .
Opowiedziawszy jej całą historię , usiadłem na krzesło w stróżowym pokoiku i zacząłem się trząść z zimna .
Zmarzluch ze mnie .
Kobieta spojrzała na mnie z lekkim przejęciem wypisanym na twarzy .
Po chwili sięgnęła do torebki po pudełko tabletek przeciwlękowych , wyciągnęła blaszkę z kilkoma tabletkami i wycisnęła mi na jedną na trzęsącą się dłoń .
Połknąłem tabletkę z pośpiechem , poszedłem do pokoju i zgodnie z wcześniejszymi zaleceniami Iwony , nastawiłem czajnik z wodą na herbatę .
Z większym już opanowaniem usiadłem na lekko pęknięte, plastikowe krzesło.
Pieprzone ikeowskie gówno - powiedziałem .
Sięgnąłem po książkę i ze spokojem otworzyłem ja na zaznaczonej stronie .
'PSTRYK'- czajnik właśnie zagotował wodę .
Zalałem kubek wrzącą wodą , odczekałem 5 minut i kilkoma większymi łykami wychłeptałem herbatę miętową firmy 'Lipton' .
Położyłem się do łóżka , wciąż czytając książkę i niespostrzeżenie zasnąłem ...
Moje szczęście ma parę zielonych oczu ,
ciepłe dłonie ,
zabójczy uśmiech ,
idealne skronie .
Znam je na pamięć ,
uczyłem się przez cztery całe dni ,
by potem co nocy śnić o szczęściu .
Może i mnie nie pamięta ,
może mego szczęścia fascynację zmyło morze .
Ja pamiętać będę taniec nasz ,
póki nie pozbawię samego siebie wad.
ciepłe dłonie ,
zabójczy uśmiech ,
idealne skronie .
Znam je na pamięć ,
uczyłem się przez cztery całe dni ,
by potem co nocy śnić o szczęściu .
Może i mnie nie pamięta ,
może mego szczęścia fascynację zmyło morze .
Ja pamiętać będę taniec nasz ,
póki nie pozbawię samego siebie wad.
Cholernie dobry wpis Sylwestrze!
OdpowiedzUsuń